26 lutego 2011

Wirusówka

Zaczęło się niewinnie drobna biegunka i lekko podwyższona temperatura. Minął jeden dzień, drugi – bez poprawy, więc postanowiłam pójść z Julką do lekarza. Niestety skończyło się podaniem kroplówki, oczywiście poprzedzone potrójną próbą założenia wenflonu.  Niemal godzinna wizyta w gabinecie zabiegowym skończyła się pogorszeniem stanu psychicznego mojej córeczki. Wychodząc z domu była uśmiechnięta chociaż widocznie osłabiona, po powrocie położyła się na tapczanie i nie chciała wstawać. Stwierdziła, że jest chora. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, online casinos gdyby nie to, że jej główną chorobą był “ból krwi” :) .  Przypuszczam, że ta choroba nie jest znana, więc objaśniam – “Ból krwi” to nic innego jak pozostawiony w żyle wenflon. Tak więc Julka leżała smutna i obolała na tapczanie z wyprostowaną rączką, aż żal było na nią patrzeć :( . To zawsze okropne uczucie patrzeć na takiego maluszka, który choruje.

online essay help
Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blip
  • Gwar
  • Sfora
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Poleć
  • Spinacz
  • Spis
  • Wahacz
  • del.icio.us
  • Digg

Komentarze są wyłączone.