30 marca 2011

Wiosna…

To już nie tylko kalendarzowy “Pierwszy dzień wiosny”, to już naprawdę wiosna. Dziś na termometrze było 14 stopni ciepła, ślicznie świeciło słoneczko, aż żyć się chce w taki dzień. Zarówno Filip jak i Julka nie mogli sobie odpuścić rannego seansu bajkowego, ale zaraz po nim najchętniej pobiegliby na plac zabaw. Niestety ranek był chłodny i maluchy musiały trochę poczekać. Aż w pewnej chwili po setnym pytaniu “czy już idziemy?” dowiedzieli się, że tak. Musieli grzecznie zrobić siusiu (bo z praktyki wiem, że na podwórku z tym raczej krucho, a do domu daleko), potem ubrać spodenki, bluzeczki, buciki, kurtki i na spacer. Dziś w ramach “pomocy dla mamy” na spacerze była babcia. Z opowieści dzieci wychodziło, że widzieli kaczki, a potem były kamienie na placu zabaw, chłopiec sypał piasek na Julkę, a poza tym to zaraz idą znowu. Dopiero babcia rozjaśniła nieco tę gmatwaninę słów. Okazało się, że byli w parku, gdzie po stawie pływały kaczki. Potem poszli na plac zabaw, na którym było podłoże ze żwiru (raczej bardzo niepraktyczne). Następnym przystankiem był drugi plac zabaw, na którym był chłopiec sypiący piaskiem inne dzieci. W końcu babcia doszła do wniosku, że trzeba wrócić do domu na obiad, co Filip dość jednoznacznie zrozumiał – zjem obiad i idę znów na plac. Z takim nastawieniem postanowił, w ramach oszczędności czasu zjeść obiad w kurtce. Po dłuższym przekonywaniu udało się kurtkę zdjąć, ale buty zostały.  Po obiedzie babcia zabrała wnuki jeszcze na spacer – wrócili tak zmęczeni, że wyjątkowo zasnęli zaraz po bajce, a rodzice mają chwilę dla siebie ;) . Tak wiosna jest super!

autobiographical essay
Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blip
  • Gwar
  • Sfora
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Poleć
  • Spinacz
  • Spis
  • Wahacz
  • del.icio.us
  • Digg

Komentarze są wyłączone.