19 kwietnia 2012

Kocie zabawy

Mam dwa koty, choć kociarą nie jestem. To domena męża. Jak przychodzi do domu to zamiast brać mnie na ręce to bierze kota. Żartuję trochę z tego, ale zazdrosna jestem. Ja dostaję tylko buzi, a koty głaskanie za uszkiem, świeże mleczko, kitykaty i inne smakołyki. A ja to co?

Ale w sumie nie miało być o mężu tylko o dzieciach.

Siedzimy z małą Olą i turlamy tym dwóm wariatom piłkę, żeby za nią ganiały. Jakoś szybko się nudziły a my chciałyśmy się troche z nich pośmiać. Doszłyśmy do wniosku, że wypróbujemy smycz dla kota (kiedyś mąż kupił, z myślą, że będę wyprowadzać je na spacer hehe – niezłe miał marzenie). No to dorwałam jednego i założyłam mu tą smycz. Co dziwne, nie wyrywał się. Ola patrzy i się śmieje – kotek ma smycz! A kot zadowolony. No to go puszczamy, na początku chyba nie zrozumiał, że ma iść lub biec. Położył się na plecach i zadowolony, że my go tak ciągamy po całej długości mieszkania. Najpierw ja, a później Ola. Jedno okrążanie, drugie – aż się nam znudziło – bo ile można ciągnąć kota na smyczy. W końcu go puściłyśmy.Ten drugi zainteresował się ciągnącym się paskiem od smyczy – teraz była dopiero zabawa!

best cheap cigars
Podziel się na:
  • Wykop
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blip
  • Gwar
  • Sfora
  • Google Bookmarks
  • Dodaj do ulubionych
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Poleć
  • Spinacz
  • Spis
  • Wahacz
  • del.icio.us
  • Digg

Jedna odpowiedź do “Kocie zabawy”

  1. clara mówi:

    według mnie lepszymi kompanami dla dzieci są psy! oczywiście pies musi być łagodny,nie każdy się nadaje. Koty chodzą swoimi ścieżkami i uciekają przed małymi dziećmi. Mimo że maluch zbyt wiele siły nie ma, to zwykle ciąga kotka za puszysty ogonek, czego koty nieznoszą.